Podróż 1 - Dookoła świata Birma

Birmańskie krokodyle

Przez - 31 Styczeń 2014

„Łup!” – trzasnął paszczą krokodyl. „Łup!”, „Trzask!” – nie poddaje się gad. Szybki unik, potem doskok i znów napięcie – pan Thet Aung Zan prawie wchodzi bestii do paszczy. „Plask” – próbuje znów krokodyl, lecz pan Zan jest szybszy.
Do centrum rozrodczego krokodyli Thanketa w Rangunie trafiliśmy przypadkiem – nie jest to miejsce znane, ani turystyczne. Nam rzuciło się w oczy w jakiejś ulotce. Wstęp kosztuje zaledwie dolara, więc nie spodziewamy się niczego specjalnego. Ale w środku – wielkie zaskoczenie. Na terenie centrum żyje ponad 700 krokodyli, większość na wolności. Nad bagnami rozciąga się sieć drewnianych ścieżek, po których przemieszczamy się obserwując z góry ich cielska. Stąd też karmione są dwa razy dziennie przez pracowników. Dostają tylko najtańsze dostępne w Birmie mięso – ryby. Zadaniem centrum jest zapewnienie ochrony i warunków do rozmnażania się zagrożonych gatunków.
Gady są wszędzie. Część siedzi w wodzie, inne na piasku, kamieniach czy powalonych drzewach. Część zastygła w jednej pozycji i nie rusza się wcale. Inne czasami przemieszczą się kawałek dalej, żeby znów zastygnąć. Ale gdyby tylko się do nich zbliżyć, potrafią ruszać się szybko, także na lądzie. Przekonał się o tym boleśnie oddział japońskiej armii uciekający po bitwie o wyspę Ramree w czasie II Wojny Światowej. Podczas odwrotu, w czasie którego musieli pokonać 10 kilometrów przez birmańskie mokradła, około 400 z 900 żołnierzy zginęło w paszczach krokodyli.
Jeden z pracowników parku, pan That Aung Zan, zaprasza nas do budynku, w którym trzymane są w specjalnych boksach niektóre osobniki. Pan Zan z krokodylami pracuje od 20 lat, co potwierdzają liczne blizny na jego rękach. Nic nie robi sobie z ich obecności i raz po raz wskakuje do kolejnych przegród, pokazując i opowiadając z wielką pasją o swoich gadzich pociechach. W przedostatnim pomieszczeniu mieszka szczególny okaz nie posiadający ogona. Nasz przewodnik mówi, że jest niezwykle agresywny, po czym… wskakuje do środka. Bawi się i droczy z krokodylem, ale widzimy, że świetnie przewiduje jego zachowanie. Kijem (a później własną ręką!) podpuszcza bestię do pokazania siły, z jaką kłapie zębiskami. Huk jest niesamowity. Podobno nacisk, jaki mogą wywierać na ofiarę szczęki, odpowiada ciężarowi nawet ponad dwóch ton. Ciekawe, że gdy zmusza się krokodyla do otwarcia paszczy, ten sam zasłania sobie własną szczęką to, co dzieje się przed nim. Wtedy można się do niego bezpiecznie zbliżyć, co też pan Zan czyni, kładąc się przed krokodylem i całując go w zęby. Gdy za to próbuje zbliżyć się z boku, znów rozlega się huk kłapnięcia – tam krokodyl widzi już doskonale.
Kolejny boks to młode krokodylki. Inny pracownik wchodzi do środka, goni chwilę jednego, łapie ściskając szczęki, związuje cienką wstążeczką i daje każdemu z nas chwilę potrzymać na rękach. Mimo, że jeszcze małe, to zęby zaciskać mogą już mocno, jednak (tak samo jak dorosłe) mają bardzo słabe mięśnie rozwierające szczękę. Wystarczy więc związać je wstążką i nie są w stanie się uwolnić. Przy wyjściu oglądamy jeszcze prawdziwe krokodyle jaja. Oczywiście nie marnujemy też okazji żeby wziąć je do ręki. Co ciekawe, płeć młodego krokodyla nie jest zdeterminowana genetycznie, a kształtuje się w zależności od temperatury, w jakiej leżą jaja. Przy temperaturze około 31-32°C rodzi się po równo samców i samic, poniżej tej temperatury tylko samice, a powyżej samce.
W drodze powrotnej odwiedzamy jeszcze nowoczesne centrum handlowe. Wszystko piękne i błyszczące. Za to w ciągu pół godziny trzy razy wyłączono prąd i wszystkie światła, schody ruchome i windy w całym centrum przestały działać. To raczej norma, w Birmie codziennie następują kilkugodzinne przerwy w dostawie prądu. Wchodzimy też na sam spożywczy, gdzie oczywiście asortyment jest zupełnie inny niż w Polsce. Najbardziej zaskakują nas różne rodzaje jaj, w tym jaja… złożone ponoć przez koguta. Są najwyraźniej w tym kraju rzeczy, które się fizjologom nie śniły. I właśnie do takich rzeczy należy podobno miejsce, do którego parę godzin później ruszamy nocnym autobusem…

Centrum rozrodcze krokodyli Thaketa

Centrum rozrodcze krokodyli Thaketa

Stary Krokodyl

Stary Krokodyl

Młody krokodyl

Młody krokodyl

Pan Zan

TAGI

ZOSTAW KOMENTARZ

MACIEJ SZARSKI
z ekipą
Wrocław, Polska

Hej! Jesteśmy grupą przyjaciół z Wrocławia, którzy w 2013 roku postanowili przerwać studia, rzucić pracę i ruszyć w podróż, Teraz wiemy już, że to była świetna decyzja, a pasja podróżowania do dzisiaj kieruje naszym życiem. Więcej o nas tutaj :)

Podróż 2 – Ameryka Środkowa
Szukaj
Statystyki
Liczba podróży: 2
Dni w podróży: 495 (+1*)
Odwiedzone kraje: 36
Przejechane kilometry: 57661
Największa wysokość: 6088 m
Najmniejsza wysokość: -28 m

* okrążając świat przeżyliśmy, tak jak Fileas Fogg, jeden dzień więcej niż ci, którzy spokojnie siedzieli wtedy w domach :)